środa, 23 kwietnia 2014

Małe a cieszy /TESA






Halo! Wróciliście już?
My dziś w końcu oficjalnie zakończyliśmy świętowanie i ściągnęliśmy całą skromną rodziną do domu. Wszędzie dobrze… Od czasu do czasu MUSZĘ po prostu pojechać gdzieś, gdzie nie ma dostępu do Internetu, zresetować się, odpuścić sobie wszystkie „muszę”, „powinnam”. Powiem wam, że wystarczy nawet dzień takiego relaksu, by się dobrze, pozytywnie naładować, powrócić z nową energią i pomysłami. Wciąż jeszcze mam jakieś wredne wiosenne osłabienie, przekładające się na moją senność i nieefektywność, choć już kiełkuje w mojej głowie plan, jakby tu sobie pomóc, ambitny plan, więc absolutnie nie do zwierzenia przed pierwszymi wyraźnymi efektami!
Dziś jednak będzie przyziemnie do bólu. Dziś będzie o tym, co pomaga nam organizować sobie bezboleśnie życie i choć takie zwykłe i niepozorne, to jednak  mające duże znaczenie i objawiające irytująco swoją ewentualną nieobecność.
Pochwalę się po pierwsze, że nie musiałam wyrzucić ani jednej Karmelkowej książeczki. Gdy miała około 6mcy dostała pierwsze tekturowe pozycje i zaczęła je mocno eksploatować. Wiadomo, takie małe dziecko poznaje wszystkimi zmysłami, trzeba więc te książeczki przed działaniem tych zmysłów zabezpieczyć, ewentualnie odratować później, co też czyniłam. Raz na czas robiłyśmy wielki przegląd inwentarza i wieczorami stawiałyśmy stosy książeczek, poprzyciskane ciężkimi przedmiotami, posklejane klejem, taśmami, umyte. Takie działanie z mojej strony zdziałało cuda i wyrobiło w Karmelku wielki szacunek do książeczek i troskę o ich stan, teraz sama przykłada się do ewentualnych napraw i zgłasza każdą ich słabość. Taśma klejąca i klej introligatorski jest w domu ZAWSZE!  




Kolejną sprawą nielubiącą zwłoki są kable. Mam pudełeczko, gdzie sobie leżą pięknie zwinięte w kłębki kable, których nie używałam od kilku miesięcy. Te, których używam na bieżąco są zawsze w okolicach biurka i albo smętnie z niego zwisają, albo siłą grawitacji odpoczywają na podłodze, albo spowite w kłębki, zamieniają się w supły grrrrr… No bo gdzie trzymać kabel od aparatu, który jest potrzebny minimum raz dziennie? A od telefonu, gdy minęły czasy ładowania telefonu co tydzień a olbrzymie wyświetlacze żrą energię jak najęte? A czytnik e-booków? No gdzie? U mnie żadne rozwiązanie poza bliskim zasięgiem się nie sprawdziło, więc duże ułatwienie stanowi pojawienie się w domku takich cacuszków, które umożliwiają zwinięcie kabli i utrzymanie ich na miejscu w stanie niezmienionym. Teraz nie zmieniają w magiczny sposób miejsca, nie ześlizgują się i zawsze znajduję je tam, gdzie odłożyłam. 




Dwustronna taśma, chwilowo bezrobotna, znajdzie zajecie przy okazji przeprowadzki. Jest to ustrojstwo na tyle silne, że można nią nawet kleić lustra, zaś to, co zostanie będziemy z Bubalem zamieniać w dzieła sztuki :)
Ostatni z drobnych gadżetów to blister silikonowych podkładeczek. Zamierzam je wykorzystać w kuchni do miliona puszeczek i słoiczków, które z zacięciem kolekcjonera zbieram. Wiadomo, ze gdy w kuchni cos mniej używamy, magicznym sposobem przykleja się do blatu i za nic nie chce współpracować. Na takie przypadki będą one antidotum. 







TESA zwróciła również moja uwagę kierunkiem, w którym podąża. Pierwszy raz widzę, by na opakowaniach takich gadżetów widniały znaki świadczące o dbałości o ekologię. Mam nadzieję, że kolejne firmy wezmą z TESA przykład!
Zapraszam was na stronę Tesa.pl, gdzie znaleźć możecie bardzo dużą ofertę produktów niezbędnych w trakcie remontów i codziennych zmagań z naszą domową martwą naturą ;)


8 komentarzy:

  1. Mi Tesa też wiele ułatwiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te podkładeczki zagościły w naszych szufladach, żeby nie trzaskały.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam , ale u Agi zmacałam :D i największą chrapkę mam na te silikonowe zakładeczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, kilka produktów na ich stronie wpadło mi w oko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze miałam problem z kablami (od ładowarek, itp) ale 2 lata temu zakupiłam pudełka z Biedronki i w jednym z nich moje kable zamieszkały:) Zwinięte i związane gumkami recepturkami:) Domowy sposób, ale lepsze to, niż "walanie się" w każdym kącie;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...