czwartek, 17 kwietnia 2014

Eliza Piotrowska "Bajka o słońcu"/ Biobooks







Karmelek wybuchł nam nową miłością. Dinozaury. Pierwsze przypuszczenia miałam, gdy zapalały jej się oczka na słowo smok. Przypuszczenie stało się faktem i dinozaury we wszelkiej postaci panoszą się nam po domu. Fascynacja rozkwita, a temat nie bardzo jest popularny, mało teraz takich straszycielowych książeczek, więc uparcie wdrażam moją filozofię urozmaicenia i kukam tylko, w przypadku braku dinozaurów, lub innych zwierzaczków, czy książka ma odpowiedni stosunek tekstu do ilustracji i targam do domu. Przy stole wszystko łyknie. Niech mi tylko nikt nie mówi, że to nieładnie czytać przy jedzeniu! Nie lubię wpadać w skrajności i cieszę się, że je przy książce, nie przy telewizorze. A z drugiej strony: w tym zabieganym świecie jak znaleźć czas na lekturę? Ja na przykład nie wyrabiam, obiecuję sobie nadrobić zaległości, tymczasem udaje mi się ukraść czasem kilka stron przy kanapce właśnie: mam wymówkę - z pełnymi ustami mogę czytać tylko sobie :)
„Bajka o słońcu” trafiła do nas właśnie tak przypadkowo, w niezamierzony sposób, ale okazała się być strzałem w dziesiątkę i głodnemu wiedzy Karmelkowi niesie swoje światło ;)




Wiedza. Dużo wiedzy. Podanej w tak lekkostrawny sposób, że aż dziw bierze, że chce się dorosłemu czytać, a dziecku słuchać. Wyczerpany temat, prosto nakreślony, wyjaśniony. Punkt widzenia jest tu mocno dziecięcy, co dodatkowo ułatwia dziecku zrozumienie zawiłości, jakie dotyczą tej najważniejszej dla nas gwiazdy. Nie ukrywajmy – dla małego dziecka samo pojęcie życia na wielkiej piłce, będącej do tego ogrzewanej przez jeszcze większa piłkę jest na tyle abstrakcyjne, że są tylko dwa wyjścia: spaprana książka i świetna książka. W tym wypadku mamy na szczęście do czynienia z drugą opcją. Czego się dowiemy z tego ilustrowanego wiersza? Dowiemy się, że gwiazdy nie gasną za dnia, a słońce nie gaśnie w nocy, że wschodzi po przeciwnej stronie niż zachodzi, geocentryzm a heliocentryzm, kolejność, wielkość planet, i niezależność praw fizyki od widzimisię człowieka, nawet bardzo uczonego. Znajdziemy informację o wytwarzaniu tlenu przez rośliny, powstawaniu piegów, opalenizny, oparzeniach słonecznych i wielu innych. Wszystko treściwie zamknięte na 32 stronach, opisane w bardzo prosty, humorystyczny sposób. Ilustracje towarzyszące wierszykowi są proste, kontrastowe, gdzieniegdzie jest to kolaż, gdzie indziej farba. Połączenie technik daje tu bardzo ciekawy efekt. To niesamowite, że mam w rękach książkę, która jest w stanie przekazać w tak interesujący sposób tak trudną wiedzę dziecku, które nie ma jeszcze trzech lat! Karmelkowi podoba się książeczka nie tylko przy stole, musi więc być naprawdę niezwykła.










Autor:  Eliza Piotrowska
   Ilustracje: Eliza Piotrowska
   Wydawnictwo: Biobooks
   Okładka:   twarda
   Ilość stron:  32
   Format:  180 x 205mm
      Rok wydania:  2012
Data premiery:2012
      Cena: 22zł
Do kupienia TUTAJ



12 komentarzy:

  1. Ja chcę ta książke ! :) i tez czytam przy jedzeniu ... sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe skąd u wszystkich dzieci bierze się ta fascynacja dinozaurami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U dziewczynek się aż tak często takiej fascynacji nie spotyka. Nie narzucamy karmelkowi czym się ma bawić, co ma sie jej podobać, wiec jest ta sympatia jak najbardziej naturalna :)

      Usuń
  3. O cho coś dla mojego syna ;-) ostatnio ma dużo pytań pod względem kosmosu :-) a widzę że coś tu na ten temat pisze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To faktycznie trudny temat dla dziecka. Mój czterolatek nadal nie kuma o co chodzi z tymi gwiazdami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bubal też średnio, ale zawsze jest to jakieś wprowadzenie

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...