czwartek, 31 października 2013

OILLAN Krem Pielęgnacyjny do Twarzy i Ciała - lubimy się!


 


Dziecięca skóra jest taka delikatna! Zazdroszczę Bubci tego aksamitu, który ją pokrywa, chociaż sama kiedyś przecież miałam również taką skórę. Najważniejsze to jednak zrobić wszystko, by w takim stanie była jak  najdłużej,  więc nie obędzie się bez ochrony kremami, zwłaszcza teraz, gdy nadchodzą chłodniejsze dni, a niska temperatura ma niekorzystny wpływ na stan skóry, zaś centralne ogrzewanie pogarsza jeszcze sprawę. Ważne, by krem był odpowiedni dla skóry, delikatny i bezpieczny.



Od producenta

Delikatny krem opracowano w trosce o bardzo wrażliwą skórę dzieci ze skłonnością do alergii, atopii i przesuszania. Masło shea (5%) odbudowuje ochronną barierę hydrolipidową naskórka, natłuszczając i chroniąc przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Gliceryna (4,8%) ogranicza przeznaskórkową utratę wody, intensywnie nawilża i wygładza skórę. Cucurbityna, hamując syntezę histaminy, skutecznie łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Kwasy omega-3 i omega-6, obecne w oleju z nasion rokitnika, długotrwale odżywiają, wzmacniają i odbudowują podrażniony naskórek.
Stosowanie:
Nanieść cienką warstwę kremu na oczyszczoną i dokładnie osuszoną skórę twarzy i ciała.
Zalecenia:
W celu uzyskania optymalnych efektów zaleca się stosowanie odpowiedniego preparatu do mycia twarzy i/lub ciała z serii Oillan Baby.
Pojemność:
75ml
Składniki/Ingredients:
Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Cetyl Alcohol, Myristyl Myristate, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Passiflora Incarnata Seed Oil, Parfum, Hippophae Rhamnoides Seed Oil, Cucurbita Pepo Seed Extract, Tocopheryl Acetate, Glyceryl Caprylate, Citric Acid, Xanthan Gum.




Moja opinia

Opakowanie
Plastikowa, biała tubka, zamykana na klik, trwały nadruk na naklejkach.

Zapach
Nie posiada

Konsystencja
Zwarta, jednak bardzo łatwo się rozsmarowuje, pozostawia na skórze lekki film.



Działanie
Bardzo mnie cieszy brak zapachu tego kosmetyku, wiem że ograniczono chemię do minimum. Szybko się wchłania, pozostawiając na skórze lekki film, który nie przeszkadza nawet na rękach, po prostu jest wyczuwalny przy dotyku. Karmelka bardzo lubi sama się nim smarować,  nie żałuje sobie, lecz wszystko wciąga skóra. Nie odnotowaliśmy podrażnień, uczuleń, wysuszonych partii skóry, więc działa tak jak powinno. Dzidziuś na butelce dodatkowo pomaga w pielęgnacji przykuwając uwagę dziecka, dzieci uwielbiają patrzeć na inne dzieci! Zwłaszcza, gdy są na takim etapie jak Buba, kiedy to ujawniają się opiekuńcze instynkty i każdy dzidziuś wzbudza chęć niańczenia. Myślę, ze to nie ostatnia nasza tubka tego kremu!





Cena: ok 26,5zł/75ml
TUTAJ znajdziecie ten produkt na stronie producenta, TUTAJ zaś funpage firmy




środa, 30 października 2013

Wiesław Drabik "Nieśmiała owieczka" wyd.SKRZAT

Źródło


   Autor: Wiesław Drabik
   Ilustracje: : Agata Nowak
   Wydawnictwo:  Skrzat
   Okładka:   twarda
   Ilość stron:  10
   Format:  16,5x16,5cm
      Cena: 4,5zł 
 Od pierwszego spojrzenia rozczuliły mnie owieczki na okładce: są takie słodkie, przyjazne i łagodne! Zetknęłam się już z książkami Wiesława Drabika i muszę powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych autorów książeczek dla dzieci, a dokładniej wierszyków, historyjek, w połączeniu z talentem Agaty Nowak otrzymujemy książeczki idealne. Nie ma tu ani jednego rysunku, który mógłby przestraszyć dziecko, króluje atmosfera beztroski i radości. Nawet problem głównej bohaterki od początku jest witany spokojem i zaangażowaniem towarzyszy. Poznajemy małą owieczkę, która wstydzi się, że jest czarna, podczas gdy jej mamusia ma białe futerko. Została przez sarnę porównana do wilka i bardzo się męczy swoim niefortunnym podobieństwem, pomimo zapewnień mamy o swojej urodzie. Z wierszyka płynie bardzo ważne przesłanie: nie należy wierzyć każdemu złemu słowu! Duży plus dla autora za proste rymy, które łatwo dziecku zapamiętać i kończyć wersy za rodzica!






Książeczkę możecie kupić TUTAJ
 

wtorek, 29 października 2013

Piękne lato tej jesieni z BARBARAS w tle...




Ale nam pogoda dogadza ostatnio! Wrzesień przywitał nas okropną słotą, by wynagrodzić nam poprzez piękny słoneczny październik.  Korzystamy  obie na tym. Codziennie chłoniemy słonko i te niepowtarzalne zapachy, jakie wiążą się ze zmianą pór roku. Macie tak? Wychodzicie z domu i nagle czujecie zimę? Nie dlatego, że jest zimno, że pada śnieg. Po prostu pachnie zimą! W tym roku tego zapachu nie czułam jeszcze, ale nie boję się go, on niczego nie zapowiada. Jest za to milion innych! Każdego dnia na spacerze, przy pierwszych moich krokach wciągam mocno powietrze w płuca i staram się przypomnieć sobie… nie wiem co, ale wiem, ze jest to w mojej głowie gdzieś blisko, już prawie, prawie mam przed oczami. Czasem pojawia się, częściej nie.  Człowiek rozróżnia kilka tysięcy zapachów. Do każdego z nich dołączona może być historia, która wróci za każdym razem z zapachem. Sytuacje, wydarzenia, o których już zapomnieliśmy wracają znowu, a czasem są tak nieuchwytne, że ocierają się tylko o nas i znikają. Buba buduje sobie tę bazę zapachów nie wiedząc o tym nawet. Za kilkadzieścia lat wyjdzie z domu i przypomni nagle sobie jak grzebała patyczkiem w parku w liściach, a mama głaskała ją po głowie i poczuje się bezpieczna jak dziecko, jak wtedy. Nasycamy się zatem pogodą, by mieć zapas na deszczowe dni, na mrozy. Jak tu ubierać maluszka, kiedy pogoda zmienia się z godziny na godzinę? Najlepiej na cebulkę, zawsze coś można zdjąć, ewentualnie założyć później. Boję się jak ognia przegrzania. Pamiętam koszmar z zeszłego sezonu zimowego, gdy Buba szła na dwa dni do żłobka i dwa tygodnie chorowała i tak w kółko, aż do wiosny! Mam manię kontrolowania na bieżąco temperatury jej karku, dzięki temu mam wgląd w to, czy nie jest jej zbyt ciepło, lub za chłodno. Aktualnie  na ciepłe, ale wietrzne dni nie zakładam szalika ani grubej czapy, „bo koniec października przecież”. Osłabłam wczoraj, gdy temperatura sięgała powyżej 20st w cieniu widziałam ludzi w puchowych kurtałach!!! Nie chcę wnikać nawet jak się musieli czuć tak ubrani, ani co ich powstrzymało przed zrzuceniem puchałki? Mniejsza o to, ich sprawa. Ważne, ze my się nie przegrzewamy i nie ubieramy stosownie do kalendarza, a do pogody. Apaszka – jeśli wieje i nie wiem, czy zasłaniać szyjkę, czy nie, zabieram taką np. z Reksiem z Firmy Barbaras. Karmelka poznała już tego sympatycznego piesia i uwielbia apaszkę z nim. Nie słyszałam nigdy słowa sprzeciwu wobec tego ubranka. Jest ona wykonana z tkaniny bardzo miłej w dotyku, na tyle długa, że bez problemu można zawiązać na szyjce dwa supełki. Bardzo podoba mi się oferta firmy, zwłaszcza ubranka z Reksiem i kotkiem Filemonem. Kto ich nie zna? Ubieranie dzieci w ciuszki z tymi postaciami jest ukłonem w stronę naszego własnego dzieciństwa i ponadczasowości tychże bajek…









czwartek, 24 października 2013

Takie tam z podusią...



Śpią wasze maluszki na podusiach? Bubalek od narodzin nie miał poduszki pod głową i nie chce mieć póki co. Czasem zdarza mu się spać z nami i wpasowuje się wtedy główką w wolną przestrzeń, pomiędzy moją poduszką, a poduszką A. Zresztą my oboje wolimy poduszki niskie, więc może tę niechęć ma Buba genetycznie odziedziczoną? :D Tak czy siak weszliśmy w posiadanie podusi z charakterem, niekoniecznie do spania. Ma ona włoski, sznurkowe wypustki i zadziorną minkę. Na razie podusia spełnia rolę przytulaska łóżeczkowego, ponieważ jest bardziej miękka niż większość maskotek i dopasowana rozmiarem do wymiarów Karmelka. Bardzo fajnie pobudza wyobraźnię dziecka: Karmelek jest z nią w zażyłych stosunkach i próbuje znajdywać dla niej nowe zastosowania, dalekie od klasycznych i oczekiwanych. Bardzo kręcą ją dodatkowe sznureczki na dolnych rogach. Dłubie przy nich zawzięcie i próbuje kontrolować z ich pomocą ruchy wiszącej podusi, co nie jest łatwe z uwagi na ich różną długość. Szczerze powiedziawszy, dopóki nie zobaczyłam małej w akcji, nie podejrzewałam, ze mogą one mieć jakiekolwiek zastosowanie. O jakże małej wiary jestem matką! Zapomniałam, ze dzieci widza świat w milion razy bardziej kolorowy i ciekawy sposób, niż my z naszymi zamkniętymi, uformowanymi  umysłami… Trzeba ufać swemu dziecku, częściej pozwalać samemu podejmować decyzje,  to nieprawda, że ZAWSZE rodzic wie lepiej…

Gdybyście chcieli sprezentować komuś taką podusię, znajdziecie je TUTAJ


















wtorek, 22 października 2013

Kartka urodzinowa dla Oliwii

Źródło




Czy jest jeszcze ktoś, kto nie słyszał o małej Oliwce? Dziewczynka 27.10 kończy 6 lat i jej marzeniem jest dostać maaaasę kartek urodzinowych! Przyłączamy się do akcji i wspólnymi siłami zrobiłyśmy z Karmelkiem kartkę dla Oliwki. Karmelek zadbał o kwestie związane ze zdobieniem kredkami i naklejkami, a mamusia się tylko podpisała. Pewnie niewiele mój bobasek rozumie z czynności, jakie wykonałyśmy, ale ziarnko zostaje zasiane, mam nadzieję, że dbanie o innych wejdzie jej w krew i stanie się oczywistym. Więc, kto jeszcze nie wysłał swojej kartki dla Oliwki, biegusiem na pocztę! To już ostatni dzwonek!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...