niedziela, 20 października 2013

Zamek w Pieskowej Skale - piekny, ale nieprzyjazny dla ciekawskich rączek.




Powiem krótko: mieszkałabym! Mam bardzo silny instynkt zwiedzacza, choć ogranicza się on głównie do Polski i uwielbiam takie lokalne, szybkie wycieczki, które służą mi jak drzemka po stresującym dniu. Czasu dziś mieliśmy niewiele, więc zdecydowaliśmy się na skróconą wersję skróconej wersji i odwiedziliśmy tylko Zamek w Pieskowej Skale a resztę atrakcji Ojcowskiego Parku Narodowego i okolic niestety musieliśmy sobie darować, choć mam nadzieję, że jeszcze w tym roku tam podskoczymy. Wycieczka była naprawdę błyskawiczna, i zdjęcia jakie są, każdy widzi: szybkie! J Nie wiem, jak wy, ale ja strasznie lubię takie miejsca, a zwłaszcza gdy można oglądać takie cuda wykonane ludzkimi rękoma! Wszystkich zainteresowanych szczegółowymi informacjami odsyłam TUTAJ, ponieważ zwiedzanie z Bubiszonkiem nie zezwoliło mi na zgłębienie tematu. Wejście do Zamku jest wysoko, ale prowadzi do niego schodowa ścieżka,  nasza dwulatka nie miała problemu z wyjściem, choć pod koniec nieco stękała J Gorzej było schodzić z uwagi na ciągoty Buby do biegania i kamienie na ścieżce, niektóre wystają i można sobie zrobić niezłe kuku.  W pierwszej bramie kupuje się bilety (11zł normalny, 9zł ulgowy 38zł rodzinny), dalej mijamy duży dziedziniec (fajny do biegania, za murem, poniżej piękny ogród – tylko do oglądania z góry), przechodzimy na mały, wspinamy się na pierwsze piętro. My wybraliśmy tylko zwiedzanie wystawy stałej, jesteśmy rodzicami – racjonalistami. Wszystkie eksponaty są na 10cm podwyższeniach , nieoddzielone sznurkiem (no dobra, kilka by się znalazło) totalnie nie przygotowane do zwiedzania z małymi dziećmi. Karmelek prawie cały czas był na rękach, bo ciekawość brała górę. Aż się prosi, aby w muzeach były jakieś kąciki, gdzie dzieci mogłyby wymacać  jakieś eksponaty na zapas. Dziecko niby rozumie, że nie wolno, ale to przecież tylko dziecko! Zawsze może zapomnieć o takich nudnych zasadach, zwłaszcza gdy ciekawe rzeczy stoją mu dosłownie przed nosem. Z trudem wytrzymała cały obchód, zwłaszcza opcję unieruchomienia. Nie wiem czy tylko Bubal jest taki żywy, bo widziałam dziewczynkę niewiele od niej większą i NICZEGO nie dotykała, trzymała się metr od eksponatów O_o. Wnętrza, zwłaszcza te na drugim piętra robią piorunujące wrażenie, przepiękne aranżacje! Najlepiej podziwiać na żywo! Zostawiam was z pięknymi, aczkolwiek średnio wyraźnymi zdjęciami. 

Pierwszy dziedziniec


Oglądać ten ogród można jedynie z takiej perspektywy



Balkony wokół drugiego dziedzińca



Tu arrasik



I tam arrasik... Wielbiciele tej formy sztuki nie będą zawiedzeni






Bardzo ciemna sala, jednakże piękna, jakaś taka... dostojna.






Makieta Zamku w Pieskowej Skale 1



Makieta Zamku w Pieskowej Skale 2






























14 komentarzy:

  1. fantastycznie miejsce do zwiedzania ogród i pierwszy dziedziniec boski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że się nie da wejść do tego ogrodu. Zrobili go tylko, aby ładnie wyglądał...

      Usuń
  2. Kocham to miejsce. Do Pieskowej Skały wracam często oczywiście w miarę wolnego czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow fajna wycieczka :-) ale ta sala z łożem przypomina mi pewna sale z książki o panu Grey :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten zamek ;) Może też dlatego, że moje panieńskie nazwisko brzmi dokładnie tak, jak słynnych właścicieli zamku :)
    Jak byłam nastolatką to sobie marzyłam, że to nasza posiadłość, hehe ;)

    Fajna wycieczka, zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam tam, ale jeszcze przed urodzeniem mojej córeczki. Piękne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z maluszkiem nie ma tam po co jechać, chyba że to wyjątkowo nie dotykające niczego dziecko...

      Usuń
  6. a ja nie cierpię zwiedzać, ale zdjęcia piękne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie bym się tam wybrała po obejrzeniu Twojej relacji, ale z Trójmiasta to kawał drogi :(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...