poniedziałek, 29 lipca 2013

Koniec miłego się dziania...


Nic co dobre nie trwa wiecznie... Ale z tych nielicznych chwil, które mijają nam na odpoczynku trzeba nauczyć się korzystać. Trzeba nauczyć się odpoczywać. Teraz, gdy już jestem w domu, wciąż mam przed oczyma to szczególne światło, które nam towarzyszyło, zapach powietrza, lekki wietrzyk od jeziora. Czuję jak czas zwalnia i bodźce naokoło łagodnieją, zacierają się... Odpoczywam...
Podróż zaczęła się od Wrocławia i muszę stwierdzić, że to była głupota z naszej strony. Chcieliśmy ot tak, wpaść na chwile do tego miasta, dosłownie na jedno popołudnie, pozwiedzać i uciec do miejsca przeznaczenia. Błąd. Trzeba było ominąć Wrocław. Jedno popołudnie nic nie znaczy. Myślę, że tydzień również by nie wystarczył. Nasz pobyt był dla nas jak oglądanie folderu, reklama miasta. Pozostawił nienasycenie i wrażenie snu... Na pewno wrócimy...







Wakacje właściwe. Plan dnia: Karmelka: z Tatą nad jezioro, lulu, obiad, szaleństwo do nocy. Energia rozpierała maleństwo. W nowym klimacie, wśród nowych ludzi odkryła w sobie ducha niezmordowanego odkrywcy, indywidualistki i Zosi-Samosi. Pokłady energii niewyczerpywalne, aż się bałam, że jej tak zostanie i nie nadążę za nią. Do domu wróciło jednak moje spokojne, rezolutne dziecko.






Niezwykłe ranczo... pisałam już o nim, teraz dorzucam fotki.


Mama ma japonki na stopach na stałe... Przy przebywaniu przez wiekszość czasu na zewnątrz, po prostu nie da się tego uniknąć.


Finisz na Śląsku. Plac zabaw na dużym osiedlu, otoczony przez bloki. Dzieci dziwnie mało mało jak na wieczorną porę. Chociaż może wcale nie dziwnie, skoro tu prawie każdy blok ma własny plac zabaw? Obserwuję, że mamy godzą się na samotne wychodzenie dzieci przed blok, na plac zabaw. Nie wiem czy podjęłabym taką decyzję, a moje zwątpienie pogłębia fakt znalezienia 3cm ostrego szkła butelkowego w piaskownicy, tuż obok mojego dziecka. Cały teren wysypany piachem, wiec niemożliwe jest, by się tam właśnie butelka stłukła, ktoś to musiał wyrzucić. Ale dlaczego?






Piękny wieczór. Nawet wśród bloków kojąca ochłoda daje wrażenie niesamowitej ulgi i radości. szkoda, że tak szybko budzą się nasi mali bzyczący uniemilacze i tak szybko robi się ciemno. I coraz bliżej do codzienności...

2 komentarze:

  1. Wrocław jest pięknym miastem a szczególnie zoo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jest świetny. Nie doceniałam go.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...