czwartek, 7 sierpnia 2014

Stara Fabryka






Wizyta w bielskim Muzeum „Stara Fabryka” dała mi mocno do myślenia. Z jednej strony jest nowoczesne muzeum stale wzbogacające się o nowe eksponaty, organizujące wystawy czasowe, industriadę, a z drugiej strony jest to miejsce, które mówi (jak większość zresztą muzeów w PL) – Dzieci? A co to te dzieci, to jakieś owoce?
Dzieci nie istnieją, nie ma ich.
Jeżeli już przestąpią progi są witane radośnie, z uśmiechem, miłym słowem, miną: „jakie słodkie, urocze”.
Ojej, ale to dziecko ma ręce!
To dziecko chce dotknąć czegoś co leży sobie rozwalone na środku podłogi!
To dziecko chce pociągnąć za sznurek, za frędzelek!
Proszę nie dotykać eksponatów!
Pamiętacie relację z Domu Tkacza (KLIK)?
Da się odgrodzić rzeczy, które są zbyt kruche by wytrzymać kontakt z niezgrabnymi łapkami? Da się. Dla dziecka taka lina jest przekraczalna, dopóki nie zrozumie, że jest to prośba o nie zbliżanie się. Wcześniej po prostu jest to zwykła linka. Linka przeistacza się w symbol, który pojąć jest w stanie nawet dwulatek. Symbol ten znaczy: nie wchodź tam, nie dotykaj, bo za nią są rzeczy kruche, cenne, ważne, jedyne. Muzea wychodzą naprzeciw ludziom dorosłym: okazują im szacunek i zaufanie zdejmując linki, pozwalając na bliski kontakt wzrokowy z obiektem.
Jednocześnie zapominają o dzieciach.
Zamykają się na dzieci.
Co miłego może być w zwiedzaniu z dzieckiem muzeum, gdy cały czas trzeba patrzeć na małe rączki, upominać, odsuwać, tłumaczyć, gapić się w dziecko jak sroka w kość, bo a nuż za coś złapie, zniszczy, ktoś na nas nakrzyczy i będzie wstyd?
Nie ganię zdjęcia linek. Ganię brak alternatywy.
Jeżeli wchodzisz na salę przystosowaną dla osób dorosłych, dlaczego nie ma na niej dziecięcego kącika? Miejsca, które wniosłoby trochę wiedzy muzealnej w mały umysł, obudziło zainteresowanie, ciekawość? Jak te dzieci łapane za ręce, ewentualnie pozbawione po prostu żywego kontaktu z nauką, historią,  mają wyrosnąć na dorosłych wybierających muzea jako idealny sposób na zagospodarowanie czasu wolnego? Potem płacz i zgrzytanie zębów, bo  dorośli wolą telewizję od muzeum. Jak ma być inaczej, jeżeli od maleńkości wpaja im się, że muzeum jest miejscem nieprzyjaznym dla nich, miejscem zakazów i nudy wynikającej z braku odpowiedniej rozrywki? I wersja podejrzana z drugiej strony: czy ja, jako rodzic małego dziecka muszę odczekać kilka lat zanim wybiorę się do muzeum, lub organizować tę chwilę  szukając opieki dla dziecka lub wybierając między spędzeniem jej z nim lub w muzeum? Dlaczego nie mogę iść tam z nim, spontanicznie i od niechcenia?
Ależ oczywiście, że możesz, ale nie zapomnij wcześniej dziecka związać.
Dlaczego przy kilkumilionowych inwestycjach nikt nie wpadnie na pomysł, by trochę zainwestować w przyszłość, jaką są dzieci?






Sądziłam, ze te pokrętła, gałki inne „ten tego” są po to, by maluchy mogły sobie pomacać, poprzekręcać, niestety obrażony kustosz swoimi pretensjami uświadomił mnie, że ustawienie czegoś takiego na podłodze, na środku sali, całkiem samotnie absolutnie nie służy do przykucia uwagi dzieci. 






Do fiacika nie można wsiąść i to mnie akurat nie dziwi :)







Kiedy nakryto go kolorową zasłoną ucieszyłam się, że chociaż tego Buba będzie mogła dotknąć. Niestety ostrzeżono nas szybko, by nie dotykać, bo mogą w niej być szpilki...









Jedyne miejsce, gdzie na luzie (prawie – obok pełno maszyn, których nie wolno dotykać) mogła bawić się eksponatami i zajęło jej to faktycznie dłuższą chwilę. Niespodzianek żadnych na szczęście nie przywiozłyśmy…













Przytul się Reksiu, tylko ty mnie rozumiesz…






Dziś oberwało się mocno Starej Fabryce. Niestety problem nie dotyczy tylko jej. Artykuł dotyczy większości dużych muzeów w naszym kraju. Boli to, że nowoczesne obiekty ignorują małych obywateli, chociaż mamy XXI wiek i coraz większą troskę przykłada się do wychowania dzieci.
Muzeum, które jest idealne dla osób nie posiadających dzieci, bądź tych, które dzieci już odchowały, bogato wyposażone, dobrze opisane, z fachową kadrą pracowniczą zapomniało o najważniejszym – o dzieciach…












6 komentarzy:

  1. fajna sprawa z takimi miejscami, u nas w Kato jest wystawa tez są rozne fajne historie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. lubie takie miejsca :)
    pozdr i zapraszam do nas

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, masz 100% rację! I jak tu się dziwić, że społeczeństwo nam głupieje i schodzi na psy gdy od małego wiedza, kultura, muzea kojarzą się z czymś ciężkim, niestrawnym, nieprzyswajalnym, gdzie panuje grobowa cisza a dziecko zwyczajnie się nudzi!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też bym się w takie miejsce wybrała

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...